Choć imbir kojarzy się przede wszystkim z dalekimi krajami i egzotyczną kuchnią, w naszym gospodarstwie zajął szczególne miejsce – jako roślina wymagająca, ale niezwykle wdzięczna. Nasza przygoda z jego uprawą zaczęła się niepozornie – od kiełkującego kłącza w doniczce w Anglii. To doświadczenie, choć amatorskie, pokazało, że imbir może być czymś więcej niż tylko przyprawą – może stać się rośliną bliską, żywą i zaskakującą.
Gdy wiele lat później narodził się pomysł wprowadzenia imbiru do uprawy w Polsce, początkowe kroki nie były łatwe. Pierwsze próby opierały się na materiale dostępnym lokalnie – kupowanym od polskich hurtowników. Niestety, jak szybko się okazało, imbir sprowadzany do Polski do celów konsumpcyjnych jest niemal zawsze zabezpieczany chemicznie – specjalnymi środkami hamującymi kiełkowanie. Choć dla handlu to praktyczne, w uprawie to ogromna przeszkoda, ponieważ takie kłącza nie rozwijają się prawidłowo, a często nie kiełkują wcale.
To przeczyło naszej idei – chcieliśmy roślin w pełni naturalnych, żywych i zdolnych do rozwoju. Dlatego już w kolejnym sezonie rozpoczęliśmy współpracę z rolnikiem z Indii, który uprawia imbir metodami tradycyjnymi i w zgodzie z naturą. Kłącza przyleciały do nas bezpośrednio, świeże i pełne wigoru – efekty przerosły oczekiwania. Rośliny były silne, plony obfite, a sam imbir miał piękny zapach, intensywny smak.
W obecnym sezonie idziemy jeszcze krok dalej. Dzięki współpracy z japońskimi partnerami, testujemy trzy nowe odmiany imbiru najwyższej jakości. To materiał selekcjonowany z ogromną precyzją, dostarczony w idealnym stanie – zdrowy, czysty genetycznie i pozbawiony jakichkolwiek inhibitorów wzrostu. Jesteśmy na etapie obserwacji – testujemy, porównujemy i uczymy się, jak różne odmiany reagują na polski klimat, glebę.
Uprawa imbiru w Polsce to wyzwanie, ale też misja – chcemy udowodnić, że nawet roślina z tropików może dawać zdrowy, lokalny plon, jeśli tylko podejdzie się do niej z cierpliwością, wiedzą i szacunkiem. Dla nas imbir to nie tylko produkt – to historia, eksperyment i krok ku bardziej zrównoważonej przyszłości.
Maliny
W naszym gospodarstwie uprawa malin ma długą tradycję, sięgającą kilku pokoleń. Z pokolenia na pokolenie przekazywano wiedzę o odmianach, sposobach prowadzenia krzewów i naturalnych metodach wspierania ich zdrowia oraz plenności.
Obecnie uprawiamy przede wszystkim maliny owocujące na pędach jednorocznych – tzw. odmiany powtarzające owocowanie. Cechują się one tym, że plonują pod koniec lata i jesienią, na młodych pędach wyrosłych w tym samym roku. Dzięki temu są mniej podatne na wiosenne przymrozki i częściej dają czystszy, zdrowszy plon. Takie odmiany świetnie sprawdzają się w warunkach klimatycznych południowej Polski.
Wśród uprawianych obecnie odmian znajdują się m.in.:
• Husaria – to nowoczesna, polska odmiana wyhodowana przez dr Agnieszkę Orzeł. Husaria owocuje zarówno na pędach jednorocznych (jesienią), jak i dwuletnich (latem), co daje możliwość uzyskania dwóch zbiorów w sezonie. Charakteryzuje się bardzo dużymi, jasnoczerwonymi owocami o stożkowatym kształcie, wyraźnym połysku i świetnej jędrności. Jej owoce są nie tylko smaczne, ale również trwałe – nie ciemnieją po zbiorze i dobrze znoszą transport.
• Delniwa – również polska odmiana, także pochodząca z Brzeznej. Wyróżnia się wcześniejszym terminem owocowania, a także wysoką plennością. Jej owoce są duże, słodkie, jednolicie wybarwione i dobrze wyeksponowane na pędach, co znacznie ułatwia zbiór. Delniwa owocuje wyłącznie na pędach jednorocznych, a jej silny wzrost oraz dobra trwałość pozbiorcza czynią bardzo cenną.
W przeszłości uprawiano głównie maliny owocujące na pędach dwuletnich, które plonują latem, zazwyczaj w czerwcu i lipcu. Do najpopularniejszych należały wtedy odmiany takie jak:
• Malling Seedling – klasyczna, odporna odmiana o ustabilizowanej plenności, sprawdzona w regionie.
• Willamette – amerykańska odmiana znana z dużych, soczystych owoców i wysokiej odporności na warunki atmosferyczne, bardzo dobrze przyjęła się w Małopolsce.
Tradycyjne, dwuletnie odmiany wymagają nieco innego prowadzenia – po owocowaniu wycina się pędy, które już wydały plon, pozostawiając miejsce dla nowych. Odmiany jednoroczne są pod tym względem prostsze w pielęgnacji – jesienią można je ściąć do ziemi, co ogranicza rozwój chorób i szkodników.
Choć technologia się zmienia, a odmiany ewoluują, najważniejsze pozostaje to samo: troska o jakość, smak i naturalny rytm przyrody.